RSS

Archiwa tagu: lasy

Fiordland, w krainie elfów

„Tam w Lórien, w Dwimordene
Rzadko stąpa człek śmiertelny
I niewielu ich ujrzało
Lśniące tam odwiecznie światło.
Galadrielo! Galadrielo! 

Czyste wody źródła twego.
Biała gwiazda w dłoni białej.
Liść i kraj nie pokalany
Tam w Lórien, w Dwimordene
Czystsze ponad myśl śmiertelnych.”

Fiordland to magiczna kraina fiordów, dawnych dolin rzecznych przekształconych przez lodowiec z plejstocenu w głębokie doliny zalane wodą Morza Tasmańskiego. To również kraina jezior i gór, stromych szczytów cały rok pokrytych śniegiem oraz zielonych dolin porośniętych wszechobecnym lasem deszczowym i poprzecinanym srebrzystymi potokami. Poza odległą wizytą lodowców Fiordland dziś swoją magię zawdzięcza tym, że jest najbardziej dzikim i niedostępnym regionem w Nowej Zelandii. Ze względu na surowy klimat, plemiona maoryskie rzadko odwiedzały ten teren, a pierwszym Europejczykiem, który tu dopłyną w 1773 roku był oczywiście wszędobylski w tych terenach kapitan Cook. Natomiast pierwsze lądowe ekspedycje ludzi zachodu w ten teren odbyły się dopiero w drugiej połowie dziewiętnastego wieku i były prowadzone przez takich pionierów jak Quintin Mackinnon i Donal Sutherland. Oni pierwsi przekroczyli i spopularyzowali przepiękny szlak z jeziora Te Anau do zatoki Milforda. W 1952 na tych terenach został założony największy w Nowej Zelandii Park Narodowy Fiordland obejmujący obszar 12 tys. km2, czyli wielkość naszego województwa świętokrzyskiego.

Do Fiordlandu jedziemy z południowego wybrzeża widokową trasą „Southern Scenic Route”, która zawdzięcza swą nazwę niezwykłym widokom na pobliskie plaże oraz otaczające je góry . Początkowo jedziemy do Te Anau Downs wzdłuż wybrzeży jezior: małego Manapouri i większego jeziora Te Anau. Następnie zagłębiamy się już w potężny las deszczowy i jedziemy drogą plejstoceńskiego lodowca doliną Eglinton do zatoki Milford Sound -najsłynniejszej i podobno najpiękniejszej zatoce w Fiordlandzie. Oczywiście wskakujemy tam na mały turystyczny statek Lady Bowen i wybieramy się w rejs po tej zatoce ku Morzu Tasmańskiemu. Już po dotarciu do wybrzeża zatoki widok zapiera nam dech w piersiach. Strome i wysokie zbocza zatoki z górującą nad nimi piękną ostrostożkowatą górą Mitre Peak (1695m n.p.m.) sprawiają, że czujemy się jak mali hobbiści, goście króla Elronda w krainie pięknych i potężnych elfów. Czyżbyśmy dotarli do Rivendel? W trakcie rejsu płyniemy potężnym tunelem otoczeni zarówno po lewej i prawej stronie stromymi i wysokimi jak ściana Lothse zboczami górskimi. Tunel ten ma 19 km i zakręca to w lewą i prawą stronę także u początku jego drogi nie widać jej końca. Po drodze mijamy wiele wysokich wodospadów. Pod jeden z nich nasza łódź podpływa tak blisko abyśmy mogli napełnić szklaki kryształowo czystą wodą. Mijamy również na zakrętach wiele leniwych fok wylegujących się na kamieniach wystających u podnóża ścian zatoki. Po wypłynięciu z zatoki na otwarte Morze Tasmana zawijamy w drugą stronę i przez chwilę wyobrażamy sobie, jakie to musiało być zaskoczenie dla pierwszych odkrywców, którzy z morza zawijając do tej zatoki wpłynęli początkowo przez potężną kamienną bramę, a po pokonaniu pierwszego zakrętu oczom ich ukazał się długi kamienny tunel do jeszcze niezbadanej pięknej, zielonej krainy.

W trakcie kolejnego dnia zrobiliśmy sobie dwa trekkingi w głąb tej krainy. Pierwszy zwany Key Summit (Kluczowy Szczyt) prowadził na szczyt wysokiego płaskiego wzgórza z małą sadzawką, z którego roztaczała się najpiękniejsza panorama tego regionu z widokiem 360 stopni na otaczające góry Humbolda i Darrana oraz na trzy potężne doliny. Wzgórze Key Summit swoją nazwę zawdzięcza właśnie tym trzem doliną,  które są początkiem trzech głównych systemów rzecznych zaopatrujących tę część wyspy w słodką wodę. To stąd rzeka Hollyford płynie na wybrzeże zachodnie, rzeka Eglinton-Waiau na południe i Greenstone-Clutha na wschodnie wybrzeże.

Drugi trekking zrobiliśmy w głąb lasu deszczowego wzdłuż rzeki Hollyford do Ukrytych Wodospadów. W trakcie tego spaceru mieliśmy możliwość zagłębić się w niezwykły las deszczowy, przyjrzeć się licznym endemicznym rośliną Nowej Zelandii: wysokim drzewom Rimu (rosną na wysokość 50m i dożywają 900 lat), dużym bukanom (bukom południowym), grubopiennym drzewom Kauri, ogromnym srebrnym paprocią (przez Maorysów zwanych Punga, rosną nawet do 10 metrów i są znakiem rozpoznawczym Nowej Zelandii) oraz wielu przeróżnym gatunkom paprotników. Gdy niebo było zachmurzone las ten wydawał się nam tak mroczny i straszny jak opisywany przez JRR Tolkiena Stary Las i Fangorn. Natomiast gdy świeciło słońce, a promienie słońca przytulnie odbijały się w miękkim mchu i dostojnie w srebrzystych potokach, przypominał nam złoty las elfów Lothlorien.  Zawsze jednak czuliśmy w nim wszechobecną magię a zmysły podpowiadały, że gdzieś w pobliżu czają się elfy:-)

Z Fiordlandu wyjeżdżamy odmienieni, świadomi istnienia zupełnie innej potężnej i pięknej krainy na krańcach naszego świata.

M.

 

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 3 lutego 2012 w Nowa Zelandia

 

Tagi: ,