RSS

Archiwa tagu: lwy morskie

Otago Peninsula, lwy morskie, foki i pingwiny

Po wielu latach, na południowe wybrzeża Nowej Zelandii wróciły piękne, majestatyczne zwierzęta lodowatych wód Antarktydy i południowego Pacyfiku, mowa tu o lwach morskich (Pakake), fokach (Kekeno, które bardziej są podobne do lwów morskich niż typowych fok), żółtookich pingwinach (Hōiho). A my mieliśmy to szczęście, że je wszystkie widzieliśmy gdy pewnego wieczoru maszerowaliśmy plażami Półwyspu Otago.

Pierwszego dnia wybraliśmy się na plażę Sandfly tuż przed zachodem słońca. Jest to najlepsza pora aby zobaczyć pingwiny bowiem w ciągu dnia przebywają w wodzie. O zmierzchu wynurzają się na zasłużony odpoczynek. Podobno te małe stworzenia mogą przepłynąć nawet 30 km jednego dnia. Niesamowite! Zamiast nich zobaczyliśmy ogromnego (gdzieś na dwa metry) lwa morskiego, który drzemał sobie przy ścieżce na plażę. Z początku myśleliśmy, że nie żyje i gdy zbliżyliśmy się do niego na półtora metra, ten otworzył oczy, wstał i ziewnął. Odskoczyliśmy szybko, ale nie było to potrzebne bo lew morski nie robił sobie nic z naszej obecności. Zachęceni takim obiegiem sprawy, przycupnęliśmy obok niego i obserwowaliśmy dalsze ruchy. W końcu było to nasze pierwsze spotkanie z takim zwierzęciem. Gdy tak go obserwowaliśmy zauważyliśmy, że na skałach wygrzewają się inne lwy morskie, było ich może z pięć może sześć. Wszystkie ciemno brązowe. Nagle ku naszym oczom, na tafli lodowatej wody ukazał się pingwin, który po prostu ześlizgnął się na plażę, zahamował, wyprostował i podreptał na wydmy. Przy okazji super fajnie merdał ogonem 🙂

Następnego dnia pojechaliśmy na łowy fotograficzne na plażę Victory, oddaloną o kilka kilometrów od jakiejkolwiek cywilizacji. I to był strzał w dziesiątkę. Nie tylko ujrzeliśmy lwy morskie wygrzewające się na piasku, ale także foki i Oaster Catchera (taki fajny czarny ptak z pomarańczowym dziobem, który pomaga mu wydłubywać ostrygi z muszli). Oprócz nas na plaży nie było żadnych innych homo sapiens. Foki, jakby wiedziały że są fotografowane wdzięczyły się pysznie do kamery. Podnosiły pyszczek i wyprężały pierś. Najmłodsze foczki wskakiwały do wody i się w niej taplały, porykując przy tym słodko.

Fajnie jest patrzeć na te stworzenia jak są na wolności a nie w jakimś zoo. Zupełnie inne przeżycie, którego Wam serdecznie życzymy..

Wiele wrażeń dostarczył nam także Nugget Point, który słynie z przepięknej latarni, a także pojawiających się na jego wybrzeżach lwów morskich, fok i pingwinów. Aby zobaczyć pingwiny wystarczyło jechać bardzo powoli żwirowaną drogą, która prowadzi do Nugget Point i przyglądać się bacznie okolicom skał. My w taki sposób zobaczyliśmy z bardzo bliska (20 metrów) pingwina, który wygrzewał się na plaży. W ten sposób można ominąć tłumy turystów ściągające do punktu widokowego wskazanego w przewodniku.

D.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 30 stycznia 2012 w Nowa Zelandia

 

Tagi: , , ,