RSS

Archiwa tagu: surfing

Broome, plaża, tropiki i krokodyle

Dopiero w trzecim tygodniu naszej podróży poznaliśmy uroki tropikalnej północy Australii, z wilgotnością sięgającą 80 a nawet 90 % (przy 100 woda przestaje parować). Grudzień to już pora deszczowa w tym rejonie ale na szczęście nas zmoczyło tylko jeden raz:) i to w Darwin… i żebyście nas dobrze zrozumieli – to nie był jeden z tych Polskich deszczyków czy nawet ulew ale kilka hektolitrów wody jednocześnie spadających na ciebie tak, że żadna część ubrania nie pozostaje sucha , włączając majtki:-)

Na szczęście Broome przywitało nas piękną jak na tą porę roku pogodą, z temperaturą ponad 32 stopni Celsjusza i niewielkimi opadami deszczu, który padał zaledwie kilka minut w ciągu dnia, albo w ogóle. Broome chcieliśmy zwiedzić bowiem słyszeliśmy, że znajduje się tu najpiękniejsza plaża w Australii – Cable Beach. Osobiście uważam, że najpiękniejsze plaże są w okolicach Coral Bay aż do Exmouth (czyli cale wybrzeże wzdłuż Ningaloo Reef) ale przecież de gustibus non est disputandum. Myślę, że Broome cieszy się tak wielką popularnością bowiem jest to jedyna tak długa szeroka plaża w Australii (22,5km!). Drobny, jasny piasek mieniący się odcieniami srebra elektryzuje turystów już od pierwszym kroków postawionych na plaży. Woda jest tu bardzo ciepła i stwarza idealne warunki do uprawiania wielu sportów wodnych. Ja z Marcinem zmierzyliśmy się z falami na bodyboard (to jakby deska surfingowa tylko o połowę mniejsza) i mieliśmy sporo frajdy!

W Broome spędziliśmy rekordowe jak na nas 5 dni. Postanowiliśmy urozmaicić sobie pobyt w tym cudownym miejscu wycieczką na farmę krokodyli. I to było coś! Farma dysponowała 4 tysiącami krokodyllami, aligatorami i gawianami z różnych stron świata. Pieszczotliwie mówi się na nich wszystkich Crocks. Przewodnik przypominający głównego bohatera z filmu „Krokodyl Dundee” pozwolił nam przez chwilę potrzymać dwa małe krokodyle, które urodziły się 5 tygodni na farmie. Ja grzecznie podziękowałam i poszłam karmić aligatory z mostku, a Marcin pozował jakimś dziewczynom do zdjęcia z krokodylkiem w dłoniachJ Potem byliśmy świadkami spektakularnego widowiska – karmienia największych krokodyli i to na metr od nas! Nasz przewodnik Krokodyl Dundee, rzucając kuraki w paszcze zgłodniałych krokodyli, nie bacząc na to, że krokodyle łapczywie wpatrywały się w jego dłoń zamiast w kuraka, odwracał się do nas i urozmaicał nam ten czas opowiadaniami o tych ciekawych stworzeniach. Ja z przejęcia nacisnęłam niewłaściwy przycisk i nie nakręciłam filmu z tej uczty.  Niektórzy z Was znają mój talent dotyczący przedmiotów elektronicznych także rozumieją o czym mowa J Dobrze, że to Marcin miał w dłoni aparat i zrobił kilka fotek J Po zwiedzeniu reszty farmy, na którym znajdowały się strusie, kangury, psy dingo i wiele innych ciekawych zwierząt stwierdziliśmy, że warto było wydać te 60 dolarów. Gdybyście kiedykolwiek byli w tych rejonach to gorąco polecam: http://www.malcolmdouglas.com.au/wildernesspark.html

Następnego dnia postanowiliśmy zobaczyć inną atrakcję Broome, a mianowicie najstarsze kino pod gołym niebem. Kino zostało zbudowane w 1916 roku i zachowało ten przedwojenny klimat do dziś. Bez chwili zastanowienia, jak na turystów przystało wybraliśmy australijski film „Red Dog”. I był to strzał w dziesiątkę. Ja się co prawda strasznie popłakałam na koniec filmu ale warto było. Pozycja konieczna do obejrzenia dla tych, którzy dopiero co planują swoją podróż do Australii.

 
3 Komentarze

Opublikował/a w dniu 7 grudnia 2011 w Australia

 

Tagi: , , ,